19 lutego 2013
Te miesiące które pojawiły się na blogu mimi, jako tako mam w porządku.
Te których nie bylo, sa w takim bałaganie ze nie wiem czy kiedykolwiek uda mi sie je przygotować do wywołania.
Dlatego od stycznia mam mobilizację. Mało tego z instagramu tez segreguję foty i mam zamiar zamówić takie cudo raz na 2 miesiące:
http://www.origrami.com

Także dzisiaj styczeń.
Taki sobie ten miesiąć.
Dziewczynka chorowała. Tatuś chorował i ja chorowałam:(
Ona chyba nigdy wcześniej nie oglądała tyle bajek.
Ale szans chwilami na inne opcje spędzania czasu nie bylo gdy każdy chciał jakoś przetrwać.

Tak rozpaczałam ze tyle czasu straciłam i marudziłam, że leżenia nie zniosę a patrząc na zdjęcia wcale tak bardzo źle nie bylo. Chociaż wyjść za mało...

Zacznę od urodzin naszej ukochanej Werosi.
Każde urodziny świetujemy razem.
W tym roku ósme.
Patrze na Nią czasem i nie mogę uwierzyć w to ze jest już taka duża.
Nie moge też czasem ogarnąć ogromu miłości jakim darzymy to dziecko.
Miłości przepełniającej każdy centymetr ciała, to taka najogromniejsza odmiana.
Jak swoje dziecko.

misz masz bez ładu i składu;)

wybitna lektura i zdjecie okładkowe które w tym miesiącu na pewno bede miała z Dziewczynką ;)

Leniwe.

Podobne?

robaczki z masy solnej i pieprzu.

Ogony i godzina zabawy jak nic;)

i na koniec szaleńcy! pytanie tylko kto bardziej szalony. Ona czy Mimi? ;)