26 maja 2013
Nie mam w tym roku postanowień.
Przeczytałam te z zeszłego roku i w sumie nie wiem na ile mi się udało samej sobie dotrzymać słowa;)

Piszę do mojego dziecka regularnie.
W telefonie. Bo wygodnie.
Czasem więcej. Czasem mniej.
Raczej nocą. W chwili gdy się wyciszam.
Gdy poczuję ciepło w sercu i wtedy gdy wydaje mi się, że jest za mała na to co chciałabym jej przekazać i gdybym kiedyś nie zdążyła albo najzwyczajniej zapomniała to wolę by miala to co powinna mieć.

Chciałabym Was Drogie Mamy do tego zachęcić.
Bo tak wiele umyka w tym codziennym pędzie.
Pamięć bywa zawodna.
Zdjęcia dużo nam będą przypominać ale nie zawsze przywołają to wszystko co warto byłoby później dziecku opowiedzieć.

Takie mam poczucie ze zapiski, to jest to co na moje macierzyństwo się składa.
Czasem słońce, czasem deszcz.
Bywa pięknie ale też piekielnie trudno.

Skupiam się na szczęściu, rozpatruję je na wszelkie możliwe sposoby w zdecydowanej większości wpisów.
I jest pięknie i piękniej a mimo to przeplatam to notatką o poczuciu winy i innymi negatywnymi uczuciami.
Bo zdaje mi się, że nie byłam sprawiedliwa i za mało czasu poświęciłam jej.
I gdy za dni kilka ona zaczyna znowu krzyczeć i złościć się z byle powodu to zaraz czuję, że te macierzyńskie skrzydła miłości mi opadają.
Bo znowu doszukuję się winy.
Bo czasem jestem winna.
Czasem sobie wymyślam.
Trzeźwe myślenie to jedno a ślepa miłość matki drugie;)

Pisałam o takich z pozoru niezbyt istotnych sytuacjach.
Np o tym jak spała na rękach u taty i on zanosił ją na górę taką nieprzytomną i nagle otworzyła oczy sprawdzić czy jestem blisko.

Gdy położyłam się przy niej w nowym łóżku i obserwowałam jak miarowo oddycha i zastanawiałam się czy jest na świecie bardziej kojący widok.

Taką codzienność o której bym nie pamiętała gdyby nie to ze zapisałam.
I teraz te sceny widzę i znowu dużo ciepła w sercu przywołuję.

Pisanie to nie tylko pamiątka dla dziecka.
Z perspektywy czasu lepiej jest wyciągać wnioski.
Tak jak ja dzisiaj zastanawiając się nad moim macierzyństwem.

Czułam się kochana.
Czułam się czasem nielubiana bo i taki wpis znalazłam gdy Dziewcze moje Najdroższe powiedziało mi ze mnie nie lubi i mi serce rozleciało się w tej chwili na kawałki.
Dramatyzuje czasami wiem…;)

Czułam się potrzebna i pisałam o tym ze to szczęście być matką bo dzięki temu mogę się spełniać w tym temacie codziennie.

Czułam się bardzo zmęczona i bezradna gdy przychodziły kryzysy i zamiast normalnych rozmów dialogi przez dni kilka wyglądały tak ze małe się darło a duże spokojnie odpowiadało ze w ten sposób rozmawiać nie będziemy.

Pamiętam, tez że pisząc czasami, rozwiązania wychowawcze pojawiały się w miarę jak dochodziły kolejne wyrazy i zdania na ekranie telefonu.
Gdy na spokojnie analizujemy sobie wszystko w skupieniu czasem rodzi się z tego dobry pomysł..

Tyle plusów takiej literackiej twórczości ale jest tez jeden minus;)
Dziewczynka ma 4 lata teraz. Zaczynałam gdy miała pół roczku.
Wówczas problemy o których pisałam były czasem nie do udźwignięcia.
Ale tylko wtedy.
Teraz wydają się takie malutkie w odniesieniu do tego co mamy teraz…;)

Także w tym roku mobilizacji Kobiety życzę z okazji naszego święta.
Parę minut, raz na kilka dni a za rok będziecie miały fajna pamiątkę i dla siebie i dla dzieci.