19 grudnia 2013
"Patrz Madika pada śnieg"
To pierwsza książka jaką przyniosła Dziewczynka po moim powrocie do domu do przeczytania.
"To duża różnica, czy jest dwoje dzieci, czy tylko jedno" to ostatnie zdanie tej lektury.
Rozpłakałam sie oczywiście.
Bo zbieg okoliczności taki wzruszający.
Bo od tego popołudnia codziennie myślę o tym jakie szczęście mamy bedąc razem w domu.
Patrzę na naszą dwójkę dzieci i już zaczynam rozumieć o co chodzi z tą pełną rodziną o jakiej opowiadali znajomi i klienci w czasach gdy jeszcze nawet nie myślałam o rodzeństwie dla Fasinki.

Jest idealnie.

Starsza Siostra sprawdza się w nowej roli.
Dumna z niej jestem.
Z tego jak okazuje miłość Młodszemu Bratu.
Zastanawiam się jak długo ta bajka potrwa, czy to w ogóle możliwe by rodzeństwo nie odstawiało scen zazdrości.
Tymczasem słyszę, że spokojnie mogę go nakarmić bo Ona się sama po cichutku pobawi w tym czasie.
Gdy odpowiem, że kocham i Ją i Jego najbardziej tak samo, słyszę że to dobrze ale jeszcze tatusia najbardziej kochamy.
Mówi w ciagu dnia niby mimochodem, że cieszy się ze On się już urodził i z tego, że już w szpitalu nie jestem.
I wlasnie wtedy zaczynam sie martwic, czy ta dojrzalosc nie jest spowodowana tym ze sporo jednak przeszla w ciagu dwóch miesięcy.
Ostatni czas przed porodem byl trudny dla nas wszystkich i mocno stresujący.
Ale skupiam sie na tym szczęściu jakie mimo trudności udało nam sie wyleżeć;)

Przedstawiam Wam dzisiaj naszego Syna.
Na imię ma Leon.
Zwany także Leo, Leoncjuszem, Leosiem, Lulusiem, Niuniusiem, Smokiem Żarłokiem i oczywiście Gościem:)

3320 g i 54 cm szczęścia w dniu narodzin.
teraz już troszke wiecej.
Na zdjęciach ma 8 dni.