13 stycznia 2014
Wiele osób pyta mnie ostatnio co zrobić by uniknąć zazdrości po pojawieniu się rodzeństwa w domu.

Nie czuję się ekspertem w temacie ale opowiem Wam o tym, co zrobiłam ja by w naszym domu panował jako tako spokój;)
Bo Starsza Siostra sprawdza się doskonale i krzyków z Jej strony nie ma, za to Braciszek nadrabia bo beczy dość dużo narazie.

Od samego początku, gdy powiedzieliśmy Jej o ciąży, tłumaczylam, że życie nam się bardzo zmieni. Sama nie miałam świadomości, że tak bardzo bo przyzwyczajona do funkcjonowania z noworodkiem Fasinką, która była dużo bardziej bezproblemowa myślałam, że i tym razem podobnie będzie. A nie jest;)

Uprzedzałam, że będzie musiała poczekać czasem gdy brat zapłacze, że gdy będzie głodny to będzie krzyczeć.
Mówiłam o tym, bo wiem, że nie lubi gdy małe dzieci są głośne.

Tłumaczyłam, że nie będziemy na początku tak często wychodzić ale będę starała się wygospodarować czas na wspólne kino albo teatr.
Uważam, że bardzo cenny jest czas spędzony sam na sam tylko ze starszym dzieckiem.
Zmobilizowałam się więc krótko po porodzie do wyjazdu z Dziewczynką.
Nie wiem czy taka przyjemność sprawdzi się w innych domach ale widzę po mojej córce ze docenia ten czas i nabrał on większej wartości niż wcześniej.

Przez pierwszy okres zaraz po powrocie ze szpitala nie okazywaliśmy dużo uczuć małemu gdy Ona była w pobliżu. Czytam to i brzmi to strasznie ale tak bardzo bałam się, że poczuje się zagrożona, że wolałam nie ryzykować.
Poza tym miałam wiecznie poczucie, że w jakimś stopniu mój pobyt w szpitalu zabrał mnie Jej i że pośrednio przyczynił się do tego ten Brat.
Leo porcje uścisków i buziaków dostawał gdy Ona nie patrzyła;)
Nie wiem czy nie było to zbędne bo Dziewczynka praktycznie od samego początku mówiła ze kochamy się wszyscy razem. Że teraz jesteśmy prawdziwą rodziną.
Mama, tata, brat i Ona.

W temacie okazywania uczuć. Mam wrażenie, że starsze rodzeństwo czuje się odrzucone gdy rodzice zwracają co chwile uwagę mówiąc, uważaj! nie tak mocno! nie rób jej/jemu tak.
Bardzo pilnuję się by nie strofować Dziewczynki. Chociaż serce mi czasem staje gdy widzę z jakim pędem biegnie by go przytulić;)

Uprzedziłam też odwiedzających by nie skupiali się tylko na malym a poświęcili tyle uwagi co zwykle Dziewczynce.
I tu też mnie zaskoczyla bo zazdrość była ale o niego.
Stala przy łóżeczku przy kilku wizytach i mówiła, że to tylko jej brat.
Zaborcza chyba po matce jest bo ja też dzielić się ukochanymi nie lubię;)

Włączyliśmy ją troszkę do opieki.
Wyrzuci pieluszkę, poda coś niezbędnego czy już usiądę do karmienia.
Rośnie gdy zostawiam Ją samą na dole z małym i proszę by asekurowała go albo spojrzała czy mu się nie uleje gdy ja biegnę po coś na górę.

Nie zmieniły się też rytuały wieczorne. Tzn jest inaczej bo masa zajęć przy młodszym doszła ale nie zrezygnowaliśmy z tego co wcześniej robiliśmy tylko z samą Dziewczynką.
Czytamy jak zwykle, rozmawiamy jak zwykle. Mimo, że czasem mam wrażenie, że głowa mi opadnie na lekturę i zasnę na siedząco;)
Ostatnio Tata dostaje butlę, karmi Synka a my możemy się wtedy wykąpać razem jak dawniej.

Wszystko się da widzicie ale koszt jest duży.
Bywały dni, bo teraz jakoś zaczyna się to układać, czułam że głowa mi pęknie od tego rozdwojenia.
Bo siadałam dobry miesiąc do karmienia a w drugiej ręce miałam książkę do czytania dla Niej.
Albo lalkę do odgrywania teatrzyku.
Biegałam z gościem by go uśpić i gdy to się jakimś cudem udało, zanim złapałam oddech po odłożeniu go do łóżeczka, już siedziałam na dywanie i pytałam Jej co ciekawego możemy porobić.

Duzo tego wszystkiego:)
Ale warto sie dobrze pilnować. Właśnie po to by móc spokojnie dzieciaki ze sobą zostawić. Przynajmniej narazie;)
Żeby być potem świadkiem wyznań miłości.
Ostatnio usłyszałam, że moja córka kocha swojego brata bardziej niż wszystkie przyjaciółki. Co jest wyznaniem w tym wieku naprawdę powalającym;)

Na koniec jeszcze wspomnę, że samemu byłoby to robić wszystko zdecydowanie za ciężko.
Także okazujący zainteresowanie i pomocny Tata jest niezbędny:)

Szczęśliwy ten nasz grudzień.
Razem w domu.
RAZEM!
To po tym wszystkim co się działo na końcu ciąży najważniejsze.

Wybaczcie, że chaotycznie ale ja prawie 7 tydzień w nocy źle śpię.
Gość przybiera na wadze w szaleńczym tempie i budzi się dość często;)
Ale było kilka nocy ostatnio, że przespał 3 godziny więc może będzie lepiej!

Takie powitanie po niespodziewanie szybkim wypisie ze szpitala:)

O tej pomocy pisałam wyżej;)

i o takich czułościach.

Najlepsze maślane ciastka jakie w życiu jadłam.
Przepis od Kasi z mamyokiem.

260g masła
140 g cukru
1 jajko
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli.
Darowałam sobie kardamon i cynamon zaraz po porodzie a wyszły przepyszne!

Gość niezwykle szybko zaczął się uśmiechać.
Gdy da mocno popalić i jestem bardzo zmęczona wynagradza to wszystkie trudny podwójnego macierzyństwa;)

Różowa wyczekana szafa!

Gdzie to lato na ogrodzie?

Tata tłumaczy Dziewczynce dlaczego raz jest dzień a raz noc i przy okazji pokazuje Nowy Jork, gdzie niedługo mam nadzieję polecimy :)

Pierwszy spacer.

Cudne chwile... spokoju ;)

Foszek do zdjęcia.

Szalone przyjaciółki!

Na koniec Syn z przyjacielem.
Jedne z pierwszych dźwięków, które nie były płaczem wydał właśnie w łóżeczku do tego kumpla;)