8 marca 2014
Zastanawiam się czy tylko my kobiety mamy takie dylematy życiowe czy faceci też analizują, zastanawiają się i bywaja w rozterce;) Tak jak ja ostatnio...

Kilka dni temu, trochę pod wpływem wpisu Julki z Szafy Tosi a trochę ze względu na to, że przez ostatnie 2 miesiące chorujemy wszyscy razem albo na zmianę...
Może też dlatego, że koszmarnie osłabiona jestem po porodzie nadal, albo karmienie i dieta bezmleczna mi nie służy.

Zaczełam zastanawiać się nad tym jak chciałabym żyć w najbliższym czasie.
Wcześniej załozyłam szybki powrót do pracy i że nie zrezygnuję z czegokolwiek choćby miało się to odbyć dużym kosztem. Zdrowia też.
Żyć miałam zamiar szybko tak jak wcześniej przed ciążą.
Miałam wrażenie wtedy, że wszystko ogarniam, że żyje na 200% i że to jedyna właściwa droga.

Tylko chyba tak się zawsze nie da.
Zwolnić trzeba w końcu, chociaż na trochę.
Wydaje mi się teraz, że warto zrezygnować na chwilę ze swoich ambicji zawodowych i bycia tą co wszystko pogodzi by znów przejść spokojnie polnymi drogami na spacer z dzieckiem.

By zdążyć opowiedzieć o tym, jakie kolory ma niebo i nie stresować się tym, że dzieć za wolno idzie a w domu masa pracy czeka.
By rano przed przedszkolem uczesać w spokoju Dziewczynke a po powrocie z przedszkola upiec coś słodkiego i posiedzieć z kawą na tarasie.
By zadbać o siebie i zrobić to na co wcześniej nigdy czasu nie było.

Zobaczymy czy wytrwam do końca roku w tym spokoju:)
I jak bardzo po okresie ząbkowania Chłopca będę marzyć o tym by znaleźć opiekunkę i z domu wyjść;)

Tymczasem o tych duetach słów kilka.
Jakoś bardzo rożowo w tym roku! Ale to dlatego, że po fascynacji kolorem zielonym Dziewczynka przerzuciła się na bardziej dziewczęce barwy.
Ja zreszta też lubie ten róż.
Lubię też panterkę, to że na czasie są księżniczki i wszystko to co sie z nimi wiąże.
Korony, opaski, bizuterię uwielbiam.
Trochę mniej lubię barbie, które w ilości przerażającej mnie pojawiły się w domu w czasie gdy leżałam w szpitalu.
Na szczęście moje był to przelotny romans i pluszaki z królikami wróciły do łask jakiś czas temu;)

Podziwiam baletowe kroki, ulubione tutu i wieczne przebieranki.
Od czasu gdy pojawiła się w naszym domu wymażona różowa szafa, moja mała kobietka stylizuje się bedąc w domu kilka razy dziennie.
Nie dziwię się jej jednak ponieważ siedząc tyle czasu na chorobowym trzeba się ratować czym się da;)
Także makijażem.
Notorycznie brokatowy cień znajduję u niej na komodzie.
Ile razy bym nie umalowała mocniej usta, słyszę, że Ona tez poprosi.
To samo z paznokciami.

Obserwuję to jakie relacje ma z innymi dziewczynkami. Te ich przyjaźnie wielkie i czasem kłótnie urocze.
Wszystko to strasznie fajne jest.

Teraz gdy jest Chłopiec dostrzegam jeszcze większą koalicję między nami, bo jak mówi Dziewczynka teraz mamy dwóch chłopaków w domu i dwie kobiety które trzymać się razem muszą.

Wszystkiego najpiękniejszego Drogie Kobiety jak zwykle życze Wam!