26 maja 2014
Szcześliwie intensywny był ten weekend.
Tak intensywny, że po dwóch dniach atrakcji i mniej aktrakcyjnym sprzątaniu domu padlam wczoraj wieczorem na kanapie z przeświadczeniem, że nic nie jest w stanie mnie z niej ruszyć.

Najpierw zapłakała Ona.
Koszmar przerwał Jej sen.
W kilka sekund bylam juz u Niej w łóżku na górze.
Wzięłam na ręce i utuliłam tak mocno jak to tylko możliwe.

Mam tak, że poczucie w danej chwili, że jestem potrzebna, powoduje że ta miłość matczyna przepełnia mnie od koniuszków palcy po sam czubek głowy ;)

Tuląc Ją wspomniałam zdarzenie z dnia, gdy podczas spaceru po lesie podleciały do nas 2 obce psy.
Zatrzęsło mną ze strachu nie o siebie a o Nią. Chwycilam Ją szybko na rece i prawie na głowę posadziłam, byleby była bezpieczna.
Bezwarunkowa matczyna miłość.

Wróciłam na kanapę.
Minęło kilka chwil, zdażyłam przejrzeć zdjęcia z weekendu w telefonie i obudził się On.
Przespal 3 godziny i postanowil wezwac mnie na jedzenie.
Wchodzę po schodach i buczę pod nosem, o matko dlaczego nie może przespać trochę dłużej.
Podnoszę Gościa z lóżeczka i znowu ogarnia mnie i znowu to samo uczucie.
Czuję, że mogłabym z tej miłości kolesia zadusić tak mocno go tulę;)

Już nie pamiętam, że nie chciało mi się wstać i przez chwilę pożałowałam, że tata nakarmić go piersią nie może;)
Bo On głaszcze mnie rączką i myślę sobie, że wcale taka zmęczona jak mi się wydawało nie jestem.

Macierzyństwo to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Pewnie już to pisałam.
Ale podwójne to jest jeszcze inny wymiar.

Poczucie, że jestem potrzebna.
Podwójnie.

Swiadomość tego, że jestem kochana przez te małe istoty.
Podwójnie.

I życzylabym sobie być zawsze tak zmęczona jak ostatnio i tak szczęśliwa zarazem.

By być dla Nich zawsze.

Przyjemności Drogie Mamy na dzisiejszy dzien :)
Dużo tulenia, czułości i po prostu bycia z Waszymi dziećmi!

Zdjęcia z telefonu.
Ostatnie z dzisiaj rana.
Wybaczcie literówki ale pisaliśmy razem z Leo;)