8 grudnia 2014
Nasz Synek.
Boski Leo.
Leoncjusz, Leonidas, Leoniasty dla kilku ciotek.
Napoleon dla Matki Chrzestnej.
Leoś dla Fasinki.
Pontusek dla Taty.
Lulu dla Mamusi.

Skończył dzisiaj rok.

Dał nam dużo więcej niż mogłabym podejrzewać.
W życiu nie sądziłam, że Jego pojawienie.
Naszego drugiego dziecka tak wiele zmieni.
Na lepsze.

Nie przewrócił tego życia do góry nogami a wpasował idealnie we wszystko.
No może po za spaniem;)

I mimo, że problemów i przeciwności było tak samo dużo
to żaden wcześniej rok nie był dla nas tak dobry.
Było łatwiej bo nabraliśmy dzięki Niemu więcej dystansu i spokoju.
Doceniamy bardziej to co mamy. Mamy więcej pokory.

Mało co wydawało sie problemem w ostatnich miesiącach w odniesieniu do tych obrazków jakie codziennie serwowali nam Ona i On.
Bo obserwowanie rozwijającej sie miedzy dziećmi miłości i więzi to spełnienie rodzicielstwa.

I tak bardzo jestem wdzięczna Starszej Siostrze za to ze przyjęła Brata z otwartym sercem.
Że tak naprawdę zaakceptowała to ze musi podzielić sie nami z Nim.

Mam niezwykle dobre i cudowne dzieci.
I jestem z nich bardzo bardzo dumna.

Wiele spraw odpuściłam. Wyciszyłam się. Nie biegnę, nie gonię już.
Bo najważniejsi są Oni.

Życzcie nam proszę by tak było, by nic się nie zmieniało.
No może poza tym niespaniem.
Chociaż o jedną spokojna na miesiąc noc poproszę;)