19 grudnia 2014
Bloggers4christmas to wspólna akcja sklepu mamissima i portalu ladnebebe.
Wybrali oni 24 blogerki, którym zaproponowali wybranie z asortymentu sklepu prezentów dla swoich dzieci, po to by zainspirować Was przy wyborze gwiazdkowych prezentów.
Jest mi bardzo miło, ze znalazłam się w tak doborowym towarzystwie takich fajnych mam i blogów:)

Zabawki Bilibo marzyły mi się dla moich dzieci od dawna.
Przyznam, że do czasu gdy trafiły one w nasze ręce nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wiele zastosowań mają.

Sama muszelka wydawała mi się być ustrojstwem w którym dzieci mogą się kręcić a i miałam nadzieję na wykorzystanie jej, gdy spadnie śnieg.
Okazuję się, że służy jako pchacz, celujemy piłkami do niej.
Leo kręci w niej to co uda mi się znieść z salonu.
Można za pomocą sznurka zrobić sanie świętego mikołaja, jeśli rodzic zgodzi się być reniferem;)
Gdy brakuje mi rąk, ładuję do niej rzeczy, które muszę zabrać na górę;)

Mamy także grę.
6 mini muszelek w różnych kolorach. Żetony oraz kostkę. Wszystko to w fajnym opakowaniu, także doskonałe na prezent.
Zastosowań także sporo.
My narazie wymyśliliśmy grę w pstryczki.
Ustawiliśmy muszelki, rzucamy kostką. Odnajdujemy żeton w tym wyrzuconym kolorze i staramy się trafić do konkretnej muszelki.
Ten kto kończy z największą liczbą żetonów wygrywa.

Małemu muszelki służą w kąpieli. Są kapeluszem i telefonem też są;)

Dużo zabawy z tymi zabawkami także polecamy.
Dzisiaj promocja na mamissima.pl na te wybrane przez nas produkty.

 
16 grudnia 2014
Chwilę temu Chłopiec skończył rok.
Czas najwyższy, aby wygrzebać się z zaległości zdjęciowych, bo jeśli teraz tego nie zrobię to już chyba potem nie dam rady;)
Plan taki by po świętach oddać zdjęcia do wywołania!

 
8 grudnia 2014
Nasz Synek.
Boski Leo.
Leoncjusz, Leonidas, Leoniasty dla kilku ciotek.
Napoleon dla Matki Chrzestnej.
Leoś dla Fasinki.
Pontusek dla Taty.
Lulu dla Mamusi.

Skończył dzisiaj rok.

Dał nam dużo więcej niż mogłabym podejrzewać.
W życiu nie sądziłam, że Jego pojawienie.
Naszego drugiego dziecka tak wiele zmieni.
Na lepsze.

Nie przewrócił tego życia do góry nogami a wpasował idealnie we wszystko.
No może po za spaniem;)

I mimo, że problemów i przeciwności było tak samo dużo
to żaden wcześniej rok nie był dla nas tak dobry.
Było łatwiej bo nabraliśmy dzięki Niemu więcej dystansu i spokoju.
Doceniamy bardziej to co mamy. Mamy więcej pokory.

Mało co wydawało sie problemem w ostatnich miesiącach w odniesieniu do tych obrazków jakie codziennie serwowali nam Ona i On.
Bo obserwowanie rozwijającej sie miedzy dziećmi miłości i więzi to spełnienie rodzicielstwa.

I tak bardzo jestem wdzięczna Starszej Siostrze za to ze przyjęła Brata z otwartym sercem.
Że tak naprawdę zaakceptowała to ze musi podzielić sie nami z Nim.

Mam niezwykle dobre i cudowne dzieci.
I jestem z nich bardzo bardzo dumna.

Wiele spraw odpuściłam. Wyciszyłam się. Nie biegnę, nie gonię już.
Bo najważniejsi są Oni.

Życzcie nam proszę by tak było, by nic się nie zmieniało.
No może poza tym niespaniem.
Chociaż o jedną spokojna na miesiąc noc poproszę;)


 
8 września 2014
Przez ostatnie 4 miesiące było idealnie.

Relacja moich dzieci jest wyjątkowa. Na co dzień obserwuje już nie tyle ogrom miłości w stosunku do brata u Dziewczynki a to jak On też szaleje za nią.
To jak przygaszony jest, gdy Ona wychodzi do przedszkola.
To jak spokojnie bawi się cały dzień by zacząć szaleć zaraz po jej powrocie.
Widać, że za nią tęskni. Ona także.
Bo okazuje mu mnóstwo uczuć, mimo że mały potrafi być denerwujący gdy zabiera jej co popadnie.
I niezależnie od tego w jakim miejscu w salonie się znajduje. Gdy ona przysiądzie na dywanie zaraz jest przy niej.

Ale jest też druga strona tego szczęścia. Sytuacje, które mnie ostatnio przerosły bo mimo ze kocham bardzo Syna to relacje z Fasinką budowałam lata i gdy coś nie gra to nie potrafię normalnie funkcjonować.
Mam świadomość ze powinnam mieć dystans, że to tylko dziecko a jednak nie potrafię tak bardzo z nią związana jestem.

Wydawało mi się, że zazdrość u rodzeństwa to przede wszystkim jakaś forma agresji wobec tego młodszego.
U nas nie ma o tym mowy.
Ale za to bywają chwile gdy Dziewczynka nie chce mnie przytulić.
Pojawiła się krytyka nas, rodziców.
Rozmowy, które ciężko przytoczyć ale odbiegają dalece od tego jakie życzyłabym sobie aby były.
Buzia obrażona, jakoś mniej uśmiechów i żartów a więcej wymagań.
Położy się czasem i nic nie mówi. Taki smutek który powoduje, że oddychać mi ciężko.
Był tez taki wieczór, że nie kłóciła się ze mną która mocniej kocha.
Dla mnie to dramat.

Całe moje szczęście, że mam wspaniałą Mamę, która zawsze trafnie diagnozuje sprawę.

Rozpatrywałam to zachowanie w kategoriach buntu 5latka, jakiegoś stresu związanego z powrotem do przedszkola.
I inne dziwne pomysły miałam, nie do końca mądre wiec daruję sobie pisanie o nich;)

A to taka forma zazdrości.
Trudna bo z jednej strony kocha brata bardzo.
Widzę to codziennie, widać to na zdjęciach.
A z drugiej musi tęsknić za czasem gdy byliśmy w trójkę. Do tego, że uwaga poświęcona jest wyłącznie jej.

Zastanawiam się dlaczego po prawie 9 miesiącach razem problem się pojawił.
I myślę, że brak przedszkola nie pomógł.
Sami wiecie ile niemowlę potrzebuje uwagi. Jeszcze takie, które praktycznie nie śpi w dzień.
Gdy wracała z przedszkola, chwilę potem tez wracał tata. Może nie było tak wielkiej dysproporcji w tym ile tego czasu każdemu dziecku poświecałam.
A może nie trzeba było spędzać czasu wiecznie razem w te wakacje, tylko zabierać ją częściej na samotne wypady.

Będę się teraz doszukiwać. Będę się starać jeszcze bardziej.
I jak mówi moja Mama, będę musiała przeczekać bo innej rady na to nie ma.
Mogłabym też nabrać większego dystansu. Ale nie umiem;)

Ona pogodzi się z tym ze to życie naszej rodziny nieodwracalnie się zmieniło. Będą dni lepsze i trudniejsze.
I ja muszę pogodzić się z tym ze dziecko moje rośnie, zmienia się i poczucie odrzucenia będzie mi towarzyszyć co jakiś czas.

I muszę tak jak zawsze patrzeć na całokształt tego co mam.
Na to, że ogólnie rzecz biorąc jest szczęśliwie, a te trudności to tylko tymczasowe i w zasadzie nie powinny ujmować tego poczucia, że w gruncie rzeczy jest OK;)

 
26 sierpnia 2014
Znacie książkę 'Moje szczęśliwe życie" Evy Eriksson ?

Nawet z pozoru mała rzecz może być powodem do tego by czuć się dobrze.

Staramy się z Fasinką codziennie porozmawiać o tym co nas uszczęśliwia.

Uświadamiam Dziewczynce to co było dobre, sama sobie to też uświadamiam...
Bo gdy jest się zmęczonym, to trochę trudniej o optymizm;)

Wspólne czytanie w środku dnia na dywanie.
Obiad zjedzony razem przy stole.
Wspólne wyjścia.
Gry w karty.
Nowe wymarzone buty i nawet śmieszne takie same skarpetki.
Że nie wspomnę o codziennym porannym mizianiu i tuleniu.
Mamy wystarczająco dużo powodów do tego by być zadowolonym z życia. Nawet mimo trudności i problemów, które ma każdy z nas.

Od kilku dni Chłopiec lepiej śpi.
Do tej pory było tak, że zasypiał przed 20. i budził się już nawet o 22.
Ledwo zdążyłam ogarnąć Dziewczynkę do spania a już w moje ręce znowu wpadał On do noszenia.

Gdyby tak na stałe mu się odmieniło, tego czasu dla siebie miałabym więcej.
Bo mimo tego wszystkiego wspaniałego co mnie co dzień spotyka.
To tęsknię czasem za blogowaniem, za pracą, za tym by w spokoju zająć się sobą.

Na wszystko przyjdzie jednak odpowiednia pora?
Znowu wszystko będzie jak dawniej, spokojniej a ja będę tęsknić do czasu gdy On był taki malutki.
I wymagający;)

Dzisiaj kadry z telefonu.
Do niektórych jestem bardzo mocno przywiązana. To urywki tej szczęśliwej zwykłej codzienności.
Lubię je bardzo.
A jeśli książe pozwoli to i zdjęcia z aparatu może się tu niebawem pojawia;)

 
Wpisów na blogu: 58 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12