31 marca 2014
Widok śpiących dzieci działa na mnie kojąco i uspakajająco.

Nie tylko dlatego, że mam wówczas czas na cokolwiek innego niz na opiekę nad nimi i jest chwila spokoju;)
I nie tylko te małe bobasy mnie rozczulają.

Codziennie w nocy całuję śpiące moje starsze dziecko, patrzę na nią i jestem wdzięczna za cud jaki mam.
Potem idę do sypialni, widzę drugi cud i myślę, że szczęśliwszym być nie można.

Ta seria zdjęć z dziadkami to jedna z najcenniejszych pamiątek mojego Syna.

 
8 marca 2014
Zastanawiam się czy tylko my kobiety mamy takie dylematy życiowe czy faceci też analizują, zastanawiają się i bywaja w rozterce;) Tak jak ja ostatnio...

Kilka dni temu, trochę pod wpływem wpisu Julki z Szafy Tosi a trochę ze względu na to, że przez ostatnie 2 miesiące chorujemy wszyscy razem albo na zmianę...
Może też dlatego, że koszmarnie osłabiona jestem po porodzie nadal, albo karmienie i dieta bezmleczna mi nie służy.

Zaczełam zastanawiać się nad tym jak chciałabym żyć w najbliższym czasie.
Wcześniej załozyłam szybki powrót do pracy i że nie zrezygnuję z czegokolwiek choćby miało się to odbyć dużym kosztem. Zdrowia też.
Żyć miałam zamiar szybko tak jak wcześniej przed ciążą.
Miałam wrażenie wtedy, że wszystko ogarniam, że żyje na 200% i że to jedyna właściwa droga.

Tylko chyba tak się zawsze nie da.
Zwolnić trzeba w końcu, chociaż na trochę.
Wydaje mi się teraz, że warto zrezygnować na chwilę ze swoich ambicji zawodowych i bycia tą co wszystko pogodzi by znów przejść spokojnie polnymi drogami na spacer z dzieckiem.

By zdążyć opowiedzieć o tym, jakie kolory ma niebo i nie stresować się tym, że dzieć za wolno idzie a w domu masa pracy czeka.
By rano przed przedszkolem uczesać w spokoju Dziewczynke a po powrocie z przedszkola upiec coś słodkiego i posiedzieć z kawą na tarasie.
By zadbać o siebie i zrobić to na co wcześniej nigdy czasu nie było.

Zobaczymy czy wytrwam do końca roku w tym spokoju:)
I jak bardzo po okresie ząbkowania Chłopca będę marzyć o tym by znaleźć opiekunkę i z domu wyjść;)

Tymczasem o tych duetach słów kilka.
Jakoś bardzo rożowo w tym roku! Ale to dlatego, że po fascynacji kolorem zielonym Dziewczynka przerzuciła się na bardziej dziewczęce barwy.
Ja zreszta też lubie ten róż.
Lubię też panterkę, to że na czasie są księżniczki i wszystko to co sie z nimi wiąże.
Korony, opaski, bizuterię uwielbiam.
Trochę mniej lubię barbie, które w ilości przerażającej mnie pojawiły się w domu w czasie gdy leżałam w szpitalu.
Na szczęście moje był to przelotny romans i pluszaki z królikami wróciły do łask jakiś czas temu;)

Podziwiam baletowe kroki, ulubione tutu i wieczne przebieranki.
Od czasu gdy pojawiła się w naszym domu wymażona różowa szafa, moja mała kobietka stylizuje się bedąc w domu kilka razy dziennie.
Nie dziwię się jej jednak ponieważ siedząc tyle czasu na chorobowym trzeba się ratować czym się da;)
Także makijażem.
Notorycznie brokatowy cień znajduję u niej na komodzie.
Ile razy bym nie umalowała mocniej usta, słyszę, że Ona tez poprosi.
To samo z paznokciami.

Obserwuję to jakie relacje ma z innymi dziewczynkami. Te ich przyjaźnie wielkie i czasem kłótnie urocze.
Wszystko to strasznie fajne jest.

Teraz gdy jest Chłopiec dostrzegam jeszcze większą koalicję między nami, bo jak mówi Dziewczynka teraz mamy dwóch chłopaków w domu i dwie kobiety które trzymać się razem muszą.

Wszystkiego najpiękniejszego Drogie Kobiety jak zwykle życze Wam!

 
14 lutego 2014
Przymierzałam się do zrobienia tych ryżowych ciastek od bardzo dawna.
Na szczęście między jedną chorobą a drugą udało nam się na początku lutego coś zdziałać:)

Co potrzebujemy?
- 4 filiżanki płatków ryżowych Kellogs. Być może jest jakiś zamiennik ale ja zamawialam je przez internet ponieważ uziemieni w domu byliśmy przez to chorowanie
- 2 filiżanki pianek marshmallows
- łyżka masła
- kilka kropel barwnika czerwonego
- patyczki lub papierowe słomki
- foremki w kształcie serca
- forma do pieczenia
- folia aluminiowa

Do dekoracji:
-lukier, rozpuszczona biała czekolada
-kolorowe kuleczki, posypki

W garnuszku rozpuszczamy łyżkę masła.
Dodajemy 2 filiżanki pianek i mieszamy do czasu gdy sie rozpuszczą.
Dodajemy kilka kropelek barwnika.

Odmierzamy 4 filiżanki płatków.

Masę piankową i płatki trzeba wymieszać.
Uprzedzam, że tak klejącej masy w życiu nie widziałam i trzeba się troszkę wisilic albo poprosić mężczyznę do pomocy;)

Wykładamy na formę do pieczenia wyłożoną folią aluminiową.

Trzeba dobrze pougniatać ten nasz materiał na lizaki.
Odczekałyśmy z pół godzinki.

Wycinamy serca i wtykamy szybciutko patyczki.

Zdobimy wg uznania.
Mamy polewę z białej czekolady oraz kolorowe ozdobniki cukrowe:)

Resztki polecam pokroić, bo jedzenie tego jest uzależniające i przyjemnie sobie podjadać z doskoku;)
Tak mówił Tata, ja tylko sprobowałam bo ta słodkość nie jest dla mnie skoro na diecie bezmlecznej jestem;)

Zobaczcie też naszą torebkę walentynkową na Ładne Bebe :)

http://ladnebebe.pl/torebka-jak-pinata/

 
13 stycznia 2014
Wiele osób pyta mnie ostatnio co zrobić by uniknąć zazdrości po pojawieniu się rodzeństwa w domu.

Nie czuję się ekspertem w temacie ale opowiem Wam o tym, co zrobiłam ja by w naszym domu panował jako tako spokój;)
Bo Starsza Siostra sprawdza się doskonale i krzyków z Jej strony nie ma, za to Braciszek nadrabia bo beczy dość dużo narazie.

Od samego początku, gdy powiedzieliśmy Jej o ciąży, tłumaczylam, że życie nam się bardzo zmieni. Sama nie miałam świadomości, że tak bardzo bo przyzwyczajona do funkcjonowania z noworodkiem Fasinką, która była dużo bardziej bezproblemowa myślałam, że i tym razem podobnie będzie. A nie jest;)

Uprzedzałam, że będzie musiała poczekać czasem gdy brat zapłacze, że gdy będzie głodny to będzie krzyczeć.
Mówiłam o tym, bo wiem, że nie lubi gdy małe dzieci są głośne.

Tłumaczyłam, że nie będziemy na początku tak często wychodzić ale będę starała się wygospodarować czas na wspólne kino albo teatr.
Uważam, że bardzo cenny jest czas spędzony sam na sam tylko ze starszym dzieckiem.
Zmobilizowałam się więc krótko po porodzie do wyjazdu z Dziewczynką.
Nie wiem czy taka przyjemność sprawdzi się w innych domach ale widzę po mojej córce ze docenia ten czas i nabrał on większej wartości niż wcześniej.

Przez pierwszy okres zaraz po powrocie ze szpitala nie okazywaliśmy dużo uczuć małemu gdy Ona była w pobliżu. Czytam to i brzmi to strasznie ale tak bardzo bałam się, że poczuje się zagrożona, że wolałam nie ryzykować.
Poza tym miałam wiecznie poczucie, że w jakimś stopniu mój pobyt w szpitalu zabrał mnie Jej i że pośrednio przyczynił się do tego ten Brat.
Leo porcje uścisków i buziaków dostawał gdy Ona nie patrzyła;)
Nie wiem czy nie było to zbędne bo Dziewczynka praktycznie od samego początku mówiła ze kochamy się wszyscy razem. Że teraz jesteśmy prawdziwą rodziną.
Mama, tata, brat i Ona.

W temacie okazywania uczuć. Mam wrażenie, że starsze rodzeństwo czuje się odrzucone gdy rodzice zwracają co chwile uwagę mówiąc, uważaj! nie tak mocno! nie rób jej/jemu tak.
Bardzo pilnuję się by nie strofować Dziewczynki. Chociaż serce mi czasem staje gdy widzę z jakim pędem biegnie by go przytulić;)

Uprzedziłam też odwiedzających by nie skupiali się tylko na malym a poświęcili tyle uwagi co zwykle Dziewczynce.
I tu też mnie zaskoczyla bo zazdrość była ale o niego.
Stala przy łóżeczku przy kilku wizytach i mówiła, że to tylko jej brat.
Zaborcza chyba po matce jest bo ja też dzielić się ukochanymi nie lubię;)

Włączyliśmy ją troszkę do opieki.
Wyrzuci pieluszkę, poda coś niezbędnego czy już usiądę do karmienia.
Rośnie gdy zostawiam Ją samą na dole z małym i proszę by asekurowała go albo spojrzała czy mu się nie uleje gdy ja biegnę po coś na górę.

Nie zmieniły się też rytuały wieczorne. Tzn jest inaczej bo masa zajęć przy młodszym doszła ale nie zrezygnowaliśmy z tego co wcześniej robiliśmy tylko z samą Dziewczynką.
Czytamy jak zwykle, rozmawiamy jak zwykle. Mimo, że czasem mam wrażenie, że głowa mi opadnie na lekturę i zasnę na siedząco;)
Ostatnio Tata dostaje butlę, karmi Synka a my możemy się wtedy wykąpać razem jak dawniej.

Wszystko się da widzicie ale koszt jest duży.
Bywały dni, bo teraz jakoś zaczyna się to układać, czułam że głowa mi pęknie od tego rozdwojenia.
Bo siadałam dobry miesiąc do karmienia a w drugiej ręce miałam książkę do czytania dla Niej.
Albo lalkę do odgrywania teatrzyku.
Biegałam z gościem by go uśpić i gdy to się jakimś cudem udało, zanim złapałam oddech po odłożeniu go do łóżeczka, już siedziałam na dywanie i pytałam Jej co ciekawego możemy porobić.

Duzo tego wszystkiego:)
Ale warto sie dobrze pilnować. Właśnie po to by móc spokojnie dzieciaki ze sobą zostawić. Przynajmniej narazie;)
Żeby być potem świadkiem wyznań miłości.
Ostatnio usłyszałam, że moja córka kocha swojego brata bardziej niż wszystkie przyjaciółki. Co jest wyznaniem w tym wieku naprawdę powalającym;)

Na koniec jeszcze wspomnę, że samemu byłoby to robić wszystko zdecydowanie za ciężko.
Także okazujący zainteresowanie i pomocny Tata jest niezbędny:)

Szczęśliwy ten nasz grudzień.
Razem w domu.
RAZEM!
To po tym wszystkim co się działo na końcu ciąży najważniejsze.

Wybaczcie, że chaotycznie ale ja prawie 7 tydzień w nocy źle śpię.
Gość przybiera na wadze w szaleńczym tempie i budzi się dość często;)
Ale było kilka nocy ostatnio, że przespał 3 godziny więc może będzie lepiej!

Takie powitanie po niespodziewanie szybkim wypisie ze szpitala:)

O tej pomocy pisałam wyżej;)

i o takich czułościach.

Najlepsze maślane ciastka jakie w życiu jadłam.
Przepis od Kasi z mamyokiem.

260g masła
140 g cukru
1 jajko
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli.
Darowałam sobie kardamon i cynamon zaraz po porodzie a wyszły przepyszne!

Gość niezwykle szybko zaczął się uśmiechać.
Gdy da mocno popalić i jestem bardzo zmęczona wynagradza to wszystkie trudny podwójnego macierzyństwa;)

Różowa wyczekana szafa!

Gdzie to lato na ogrodzie?

Tata tłumaczy Dziewczynce dlaczego raz jest dzień a raz noc i przy okazji pokazuje Nowy Jork, gdzie niedługo mam nadzieję polecimy :)

Pierwszy spacer.

Cudne chwile... spokoju ;)

Foszek do zdjęcia.

Szalone przyjaciółki!

Na koniec Syn z przyjacielem.
Jedne z pierwszych dźwięków, które nie były płaczem wydał właśnie w łóżeczku do tego kumpla;)

 
2 stycznia 2014
Zainspirowana projektem z bloga bleubirdblog.com postanowiłam zebrać kilka portretów mojej Dziewczynki.
Z każdego miesiąca po jednym a z grudnia trochę więcej;)
I Chłopiec dołączył.
W tym roku planuję wybierać po jednym zdjęciu na tydzień.
Nie wiem czy mi się uda, biorąc pod uwagę to jak wymagający jest Leo ale wyzwanie podejmuję;)

Przy tej okazji życzę Wam wszystkiego spełnienia marzeń w nowym roku!
I uciekam zrobić trochę zdjęć małego bo dzisiaj kończymy miesiąc:)

PS bardzo lubię używać tych słów: moje dzieci!

 
Wpisów na blogu: 58 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12