12 września 2013
Mam takie poczucie, że czas za szybko mi ucieka.
Ten czas tylko z Nią.
Staram się więc każdą wolną chwilę Jej poświęcić.

Dlatego gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży postanowiłam zorganizować kilka wypadów.
Tylko my kobiety :)

Pierwszy z nich to Sopot.

Pewnie nigdy bym się tam nie wybrała gdyby nie to, że koleżanka Kasia miała bliżej z Warszawy i dzięki temu wiem, że miasto to będę odwiedzać co roku.

Poznałyśmy się najpierw mailowo, później podczas sesji. Dawno to było. A my ciągle kontakt mamy i co najważniejsze dziewczyny nasze się polubiły.
To był fajnie spędzony czas.
Rozmowy nocą.
I zabawy Dziewczyn nocą też gdy żal było wstać i pogaduchy przerwać;)
Zdecydowanie do powtórzenia.

 
11 lipca 2013
Dłużej ukryć nam się nie uda:)
Bo ewidentnie widać już, że pod sercem mam małego lokatora, który liczy sobie tygodni 18.
Jest już naszym ogromnym szczęściem.
Ukochanym Bratem Dziewczynki.

Nie możemy doczekać się dnia gdy będzie już z nami.
Chociaż Fasinka mówi, że on już jest i gdy wychodzi mówi mi bym się nie martwiła bo sama nie zostaję tylko z Naszym Dzidziusiem.

Oczekiwanie z Nią to tak wspaniałe doświadczenie, że brak mi słów by to opisać.
Nie wiem jak to możliwe, że 4 letnie dziecko jest w stanie sobie tak wyobrazić tego małego człowieka i tak bardzo przywiązać się i kochać, mimo ze go jeszcze z Nią fizycznie nie ma.
Bywa, że mężczyźni dużo starsi mają problem przy pierwszych ciążach a tu takie jeszcze maleństwo a kocha bardzo mocno.

Także kochani, delektuję sie tym czasem, jednocześnie bardzo boję.
Bo druga ciąża mimo, że bez kombikacji jak przy pierwszej.
Jest ona okupiona jeszcze wiekszym lękiem bo wiem ze Ona czeka na Niego.
I niczego na świecie nie pragnę tak bardzo by wszystko było dobrze

Ale wierzę, że w połowie grudnia będziemy nieziemsko szczęśliwi.
I pod choinką będziemy leżeć już we czwórkę :)

 
7 lipca 2013
Uwielbiam to miasto. Głównie dlatego, że kojarzy mi się z rozrywkami z lat młodości;)
Dlatego bycie tam z Dziewczynką sprawia mi ogromną radość.
Była z nami Werosia naszych przyjaciół więc już w ogóle podwójnie wspaniale.

Co warto zobaczyć?
My 3 tygodnie temu byliśmy w Muzeum Historii Naturalnej.

http://www.naturkundemuseum-berlin.de

Po Berlinie najlepiej podróżować metrem.
A jeśli będziecie jeździć po centrum samochodem to musicie mieć plakietkę środowiskową.

http://www.niemcy.pl/autem-do-centrum-berlina/

Wycieczka statkiem to frajda dla dzieciaków.
I odpoczynku, bo ja nasze Dziewczyny mocno na nóżkach przegoniłam wiec moment wytchnienia miały.

Obowiązkowo ZOO i Oceanarium.
2 lata temu byliśmy w Sea Life.
http://www.visitsealife.com/berlin/en/

Trudno mi powiedzieć gdzie fajniej. Warto zobaczyć oba miejsca.

Spaliśmy w hotelu nhow.
Bardzo fajne miejsce. Z atrakcjami w holu głównym niekoniecznie dla dzieci ale naszym się bardzo podobało.
Bez problemu dostawki do pokoju, kolorowe windy ;)
Bardzo dobre śniadanie.
Rezerwowałam na ostatnią chwilę na booking.com w dość przystępnej cenie.

Na koniec parę zdjęć sprzed 2lat.
Bo warto jeszcze:
-przespacerowac się Unter den Linden do bramy Brandenburskiej i zobaczyć Pomnik Pomordowanych Żydów Europy.
Projekt dyskusyjny ale na pewno warto go zobaczyć. I dobrze pilnować dziecko jeśli jest akurat w takim okresie, że lubi uciekać.
- Ku'damm. Spacerkiem do Europa Center i jeśli będziecie mieć szczęście którego nam tym razem zabrakło zajadanie Bienenstich po drodze;)
- AlexanderPlatz, weltzeituhr i wieża telewizyjna.

Jeśli ktoś ma innego sprawdzone miejsca proszę pisać:)
Nie jestem dobrym przewodnikiem ale mam nadzieję, że coś z tych naszych wyjazdów w okresie wakacyjnym się komuś przyda.
Przyjemności!

 
26 maja 2013
Nie mam w tym roku postanowień.
Przeczytałam te z zeszłego roku i w sumie nie wiem na ile mi się udało samej sobie dotrzymać słowa;)

Piszę do mojego dziecka regularnie.
W telefonie. Bo wygodnie.
Czasem więcej. Czasem mniej.
Raczej nocą. W chwili gdy się wyciszam.
Gdy poczuję ciepło w sercu i wtedy gdy wydaje mi się, że jest za mała na to co chciałabym jej przekazać i gdybym kiedyś nie zdążyła albo najzwyczajniej zapomniała to wolę by miala to co powinna mieć.

Chciałabym Was Drogie Mamy do tego zachęcić.
Bo tak wiele umyka w tym codziennym pędzie.
Pamięć bywa zawodna.
Zdjęcia dużo nam będą przypominać ale nie zawsze przywołają to wszystko co warto byłoby później dziecku opowiedzieć.

Takie mam poczucie ze zapiski, to jest to co na moje macierzyństwo się składa.
Czasem słońce, czasem deszcz.
Bywa pięknie ale też piekielnie trudno.

Skupiam się na szczęściu, rozpatruję je na wszelkie możliwe sposoby w zdecydowanej większości wpisów.
I jest pięknie i piękniej a mimo to przeplatam to notatką o poczuciu winy i innymi negatywnymi uczuciami.
Bo zdaje mi się, że nie byłam sprawiedliwa i za mało czasu poświęciłam jej.
I gdy za dni kilka ona zaczyna znowu krzyczeć i złościć się z byle powodu to zaraz czuję, że te macierzyńskie skrzydła miłości mi opadają.
Bo znowu doszukuję się winy.
Bo czasem jestem winna.
Czasem sobie wymyślam.
Trzeźwe myślenie to jedno a ślepa miłość matki drugie;)

Pisałam o takich z pozoru niezbyt istotnych sytuacjach.
Np o tym jak spała na rękach u taty i on zanosił ją na górę taką nieprzytomną i nagle otworzyła oczy sprawdzić czy jestem blisko.

Gdy położyłam się przy niej w nowym łóżku i obserwowałam jak miarowo oddycha i zastanawiałam się czy jest na świecie bardziej kojący widok.

Taką codzienność o której bym nie pamiętała gdyby nie to ze zapisałam.
I teraz te sceny widzę i znowu dużo ciepła w sercu przywołuję.

Pisanie to nie tylko pamiątka dla dziecka.
Z perspektywy czasu lepiej jest wyciągać wnioski.
Tak jak ja dzisiaj zastanawiając się nad moim macierzyństwem.

Czułam się kochana.
Czułam się czasem nielubiana bo i taki wpis znalazłam gdy Dziewcze moje Najdroższe powiedziało mi ze mnie nie lubi i mi serce rozleciało się w tej chwili na kawałki.
Dramatyzuje czasami wiem…;)

Czułam się potrzebna i pisałam o tym ze to szczęście być matką bo dzięki temu mogę się spełniać w tym temacie codziennie.

Czułam się bardzo zmęczona i bezradna gdy przychodziły kryzysy i zamiast normalnych rozmów dialogi przez dni kilka wyglądały tak ze małe się darło a duże spokojnie odpowiadało ze w ten sposób rozmawiać nie będziemy.

Pamiętam, tez że pisząc czasami, rozwiązania wychowawcze pojawiały się w miarę jak dochodziły kolejne wyrazy i zdania na ekranie telefonu.
Gdy na spokojnie analizujemy sobie wszystko w skupieniu czasem rodzi się z tego dobry pomysł..

Tyle plusów takiej literackiej twórczości ale jest tez jeden minus;)
Dziewczynka ma 4 lata teraz. Zaczynałam gdy miała pół roczku.
Wówczas problemy o których pisałam były czasem nie do udźwignięcia.
Ale tylko wtedy.
Teraz wydają się takie malutkie w odniesieniu do tego co mamy teraz…;)

Także w tym roku mobilizacji Kobiety życzę z okazji naszego święta.
Parę minut, raz na kilka dni a za rok będziecie miały fajna pamiątkę i dla siebie i dla dzieci.

 
5 maja 2013
Narobiłam się. Nie ma co ukrywać. Kilka nocek trzeba zarwać.
Umęczona byłam okrutnie dzień przed. I sama tego wszystkiego w końcu nie zrobiłam.
Różdżki mnie pokonały wiec pomogła jedna Marta z drugą i moja mama na dokładkę.
Stół byłby bez spódnicy gdyby nie ukochana sąsiadka, towarzyszka co ma dokładnie takie samo spojrzenie i zapał do dekorowania co ja.
Galaretki byłyby z bąblami gdyby nie pomoc i miejsce w lodówce Kasi.
Także chwilami praca zespołowa za którą jestem kobiety ogromnie wdzięczna.

Warto jednak to wszystko.
Sens tego co robię znajduję w oczach mojego dziecka.
Gdy rano wstaje, schodzi na dół i nie jest w stanie przez czas jakiś powiedzieć słowa.
Jest w takim zachwycie ze jedyne co dodaje gdy ochłonie to to, że nie wierzy.
Że jej się to śniło... :)


Najpiękniejszy tort z Owacji!

Kwiaty i Miut zachwyciły mnie kompozycjami kwiatowymi:)

cake popsy mojej Martusi :)

I makaroniki od Ani z Teatru gotowania. W przepieknych kolorach i przepyszne były!

zdjęcia z party robią się właśnie:)

 
Wpisów na blogu: 58 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12